Na konferencji „Mechaniczne połączenia rozłączne”, zorganizowanej przez Polskie Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Montażu, nie mógł nie pojawić się Marek Bernaciak, założyciel firmy AMB Technic. – Od 20 lat zajmujemy się dispensingiem – rozpoczął prelekcję. – Najbliższe znaczeniowo jest polskie wyrażenie dozowanie płynu z pozycjonowaniem oraz przygotowaniem procesu klejenia (m. in. obróbką powierzchni) i jego wykończeniem, czyli chociażby utwardzeniem w określonym czasie.

Zabezpieczanie połączenia klejem

Materiały klejące, jedno- i dwuskładnikowe, mają wiele zalet. Wypełniają wnęki, sieciują na tworzywo sztuczne, utrzymują tarcie, są wyjątkowo odporne na wibracje, zabezpieczają przed korozją i nie niszczą powierzchni. Mogą być nakładane przed lub po nakręceniu śruby, kiedy preparat wnika kapilarnie w gwint i zabezpiecza połączenie.
Powtarzające się od lat „mantry” Marek Bernaciak uzupełnił o jeszcze jedną: – Klej trzeba nalać do otworu nieprzelotowego i potem wycisnąć, czasem przez dopasowany gwint, ale to jedyna metoda, żeby pozbyć się powietrza, które uciekając z połączenia będzie powodowało wypychanie kleju i w efekcie uszkodzenie połączenia – zaznaczył.

Firma AMB Technic nie sprzedaje chemii – software’u, tylko hardware. Słowem-kluczem przedsiębiorców z Koła jest tolerancja. Kiedy klient chce, żeby nałożyć na połączenie „niewiele” kleju – często spotykają się z określeniem „pół grama” – nierzadko okazuje się, że zamiast pięciuset mikrolitrów, jak w przypadku wody o tej samej masie, wyjdzie ich osiem. Mało kto zajmuje się kwestią tolerancji w tych zakresach, dlatego AMB utworzyła w Kole laboratorium, w którym może weryfikować i demonstrować klientom dozowanie materiału.

Dozowanie kleju w połączeniach śrubowych wymaga wprawy

– Rekordowy wynik racjonalizacji procesu dozowania z naszej strony pozwolił na zmniejszenie dotychczasowego zużycia materiału dwudziestokrotnie – mówił Marek Bernaciak.

 

– Dzięki temu możemy uzyskać powtarzalność procesu, zwiększyć jego wydajność i równocześnie zmniejszyć zużycie materiału. Często bowiem zużywa się nawet kilkaset razy więcej substancji, niż to potrzebne dla zapewnienia pożądanego efektu. Rekordowy wynik racjonalizacji procesu dozowania z naszej strony pozwolił na zmniejszenie dotychczasowego zużycia materiału dwudziestokrotnie. Dzięki naszym działaniom redukujemy również zabrudzenia wynikające ze stosowania klejów anaerobowych i smarów – zachwalał stosowane rozwiązania prelegent.

Więcej nie znaczy lepiej

Rozwiązania AMB poprawiają efektywność dozowania. Oferowane urządzenia, zarówno te „stolikowe”, do ręcznego użycia, jak i w skali przemysłowej, umożliwiają planowanie kolejnych dawek oraz przede wszystkim, zapobiegają brudzeniu, a co za tym idzie – marnotrawstwu materiału. Czystość jest małą obsesją pracowników firmy. W produkcji wykorzystuje ona pasywne, sprawdzone materiały, wytrzymujące wielokrotne powtórzenia oraz specjalne końcówki, zależnie od rodzaju materiału.

Liczne rozwiązania umożliwiają skrócenie czasu, większą precyzję dozowania, w tym bezkontaktowego. Jednym z nich są pompy kawitacyjne, szczelne urządzenia, dość nowe na rynku, dające możliwość precyzyjnego programowania zarówno dozowania, jak i podsysu. – Ich akurat wadą jest niekompatybilność z niektórymi składnikami chemicznymi, o czym pewnego razu boleśnie się przekonaliśmy – mówił przedstawiciel firmy z Koła. Znacznie ułatwiają za to skorelowanie pracy z zadaniami wykonywanymi przez roboty.

Ponadto zaznaczył, że warto rozważyć stosowanie materiałów uszczelniających jako tłumika drgań, przy coraz lżejszych obecnie konstrukcjach. To dodatkowo wpływa na poprawę trwałości połączeń.

Serdecznie zapraszamy do zapisania się na nasz Newsletter !