Rozmowa dyrektora Polskiego Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Montażu Roberta Pogorzelskiego z prezesem firmy Kradex, polskiego producenta obudów z tworzyw sztucznych dla elektroniki, Panem Robertem Radzikowskim.

 

R.P. Obecna sytuacja na świecie to ogromne wyzwanie dla wielu bardzo różnych branż. Jak ocenia Pan dzisiejsze okoliczności z perspektywy firmy produkcyjnej?

R.R. To prawda, długo nad tym myślałem, obecna sytuacja nie ma precedensu.  Nie jest to ani  analogia do kryzysu  finansowego z 2006 r., ani powtórka z 1999r. W mojej ocenie jest to ogromne wyzwanie, na które każda firma powinna znaleźć odpowiedź. Sytuacja trochę przypominam zaciągnięcie ręcznego hamulca w rozpędzonym pociągu. Przemysł ma to ogromne szczęście, że nie został zamknięty i może pracować, produkować oraz sprzedawać.

My jako Kradex na początku pandemii w Polsce byliśmy gotowi na sezonowy wzrost zamówień z górką, która powinna trwać do początku wakacji. Zamówień było zdecydowanie więcej niż się spodziewaliśmy. Okazało się, że przyszedł do nas popyt z zagranicy, którego nie była wstanie obsłużyć konkurencja oferująca 3 razy dłuższe terminy niż zwykle. Klienci stanęli przed widmem zerwania kontraktów i zapłacenia kar umownych. Zmusiło ich to do „odmrożenia” BOMów i wyboru komponentów, które są dostępne na rynku od ręki.

W rezultacie fali zamówień w marcu 2020 r. już w trakcie trwania pandemii zwiększyliśmy zatrudnienie na produkcji i obecnie wszystkie maszyny, jakie mamy pracują na 100%.

R.P. Dla wszystkich to wielki sprawdzian, sytuację komplikują także problemy spowodowane przerwami włańcuchach dostaw. Weryfikacji ulegną zarówno koncepcje (przemysł 4.0), jak i strategie wielu podmiotów produkcyjnych. Jak Kradex podchodzi do tego zagadnienia i jak sobie z tym radzi?

R.R. Na podstawie pierwszych analiz sytuacji stawiam ryzykowną tezę: „robotyzacja albo śmierć”. Obecnie głównie duże podmioty są najbardziej zaawansowane we wdrażaniu koncepcji przemysłu 4.0. Pandemia i zachwianie równowagi doprowadzi do tego, że „pociąg 4.0” zacznie odjeżdżać i dużo firm się wstrzyma z wydatkami w obawie o utratę płynności. W rezultacie za 2-3 lata te firmy, które wdrożą swoje systemy będą miałby ogromną przewagę nad tymi, którzy się wstrzymali. W kolejnych miesiącach i latach ramiona tych nożyc się coraz bardziej rozejdą i tego pociągu nie będzie się dało już dogonić. My jako Kradex już dziś 30-40% obrotu osiągamy na zamówieniach specjalnych, czylicustomizacji produkcji. W rezultacie dla nas 4.0 sprowadza się do osiągnięcia zdolności customizacji masowych zleceń i dostarczeniu indywidualnego produktu dla każdego kto ma budżet, żeby go kupić.  Produkt katalogowy będzie masowy, ale z uwagi na rosnącą konkurencje będzie nisko marżowy i nie zapewni on bazy do dużych inwestycji w przyszłości.

Jeśli chodzi o kwestię kosztową to pandemia przyszła w chwili, gdy budujemy nowy zakład i inwestujemy we własny kompleksowy program ERP. Z naszych planów nie zamierzamy jednak rezygnować.

R.P. Na uwagę zasługuje także fakt, że niektóre firmy upatrują pewne szanse w zaistniałych okolicznościach. Jakie szanse, ale i zagrożenia Pan widzi dla biznesu swojego, ale i innych pokrewnych branż?

R.R. Największą szansę już opisałem, to „odmrożenie zamkniętych wieloletnich BOMów”. Jeśli BOM do tej pory działał, to nikt się nie skupiał na nim, firmy realizowały i skupiały się tylko na nowych projektach. Teraz dostawcy z towarem na magazynie mogą łatwiej zastąpić zachodniąkonkurencję. Cena przestanie być kluczowym warunkiem.

Dziś będzie wygrana ta firma, która ma nieprzerwany łańcuch dostaw i zwiększy albo utrzyma chociaż swoje zdolności produkcyjne. Koncepcja JUST IN TIME Delivery będzie generować problemy. Przez najbliższe miesiące trzeba mieć zwiększony magazyn wyborów gotowych i komponentów. Nasz największy Klient przemysłowy przewidział problemy i ma u siebie zapasy umożliwiające produkcje do 09.2020 r. My niezwłocznie zamówiliśmy wszystkie kluczowe komponenty i materiał na kilka miesięcy do przodu. Zaburza to bilans płatniczy, ale udało nam się kupić wszystko po kursie Euro 4,30 i teraz jesteśmy spokojni.

Istotny problem jaki widzę dla wszystkich branż to zaburzenie bilansu płatniczego. Konieczność odprowadzenia podatków od niezapłaconych faktur będzie bolesna.

Problem, który ostatnio zniknął z pierwszych stron gazet, ale wróci ze zdwojoną siłą w najbliższym czasie to wojna handlowa na linii USA-Chiny. I znów widzimy w naszej branży pierwsze ruchy dużych firm. Nikt nie chce ryzykować zatrzymania produkcji z powodu niedojechania komponentów z Chin. Ostatnio, jeden z naszych klientów przeniósł projekt z Turcji do nas, z uwagi na niestabilność polityczną i militarną aktywność tego kraju. Zawsze pada stwierdzenie, że jak Producent nie dostarczy na rynek produktu to konkurencja przejmie cały popyt bez specjalnego wysiłku. To samo działa w drugą stronę, nasi Klienci liczą, że ich konkurencja może mieć problemy z dostawami i to oni przejmą Klientów.

Najprawdopodobniej mamy teraz do czynienia z końcem rynku pracownika, bezrobocie wzrośnie i presja na duże podwyżki grupowe się skończy. Rynek będzie oferować „więcej” najlepszym specjalistom. Duża część pracowników z Ukrainy zaczyna wracać do swoich domów. Podejrzewam, że wrócą do Polski jak sytuacja się unormuje za kilka miesięcy.

Ostatnim zagrożeniem jest wzrost biurokracji, czyli zwiększenie ilości pracowników, którzy nie wytwarzają produktów i usług na sprzedaż.

R.P. Zmiany na wielu rynkach są nieuniknione, na jakie przygotowuje się obecnie Kradex?

R.R. Przygotowujemy się na:
– zwiększone zatowarowanie w komponenty i materiały
– zwiększenie zatrudnia w dziale: produkcja i magazyn
– od 2015 roku 20% naszych środków przeznaczamy na nowe produkty
– robotyzacja/automatyzacja pod przemysł 4.0/ nowy system ERP
– z naszych analiz wynika, że musimy być za 10 lat 2 x więksi, aby marża pomnożona przez obrót pozwoliła nam na dalszy rozwój, modernizacje oraz pokrycie kosztów rosnącej biurokracji. Jeśli to się uda, to bez obaw będziemy się mierzyć z całą naszą konkurencją zagraniczną.

R.P. Czy w związku z globalnym charakterem problemów,widzi Pan także szanse w potrzebach swoich klientów – szanse na zastąpienie produktu konkurencji swoim? Z jakimi wyzwaniami dla firmy to może się wiązać?

R.R. W drugiej połowie marca 2020 dostaliśmy kilka bardzo dużych zapytań w szczególności z Czech i Niemiec. Przyczyna jest prosta: za długie terminy na realizacje produktów u Niemieckich i Francuskich konkurentów. Klienci nie mogą czekać po 12 tygodni i wolą wybrać nasze produkty, dostępne na magazynie. To samo tyczy się naszych Klientów, którzy oferują już gotowe urządzenia w naszych obudowach. Rynek teraz daje szansę przejęcia projektów konkurencji, trzeba tylko być na to przygotowanym.

Wiatr obecnie zmienia kierunek i tak trzeba podejmować decyzje biznesowe, aby wiał nam w plecy, a nie w twarz. Obawiam się, że przyszłość nie będzie łaskawa dla decydentów, którzy myślą, że wrócimy za chwilę do tego co było w 2019 roku.

R.P. W dniach 25-26 listopada bieżącego roku Polskie Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Montażu (PSIiTM) wspólnie z Targami w Krakowie planują pierwsze w Europie targi poświęcone technologiom montażowym ASSEMBLY GO – czy w Pana ocenie tego typu wydarzenie może być szansą nadrobienia zaległości w kontaktach handlowych, które niewątpliwie występują w pierwszej połowie roku?

R.R. Tym co nas różni od zachodu to gorsza organizacja pracy, mniejsza akumulacja kapitału oraz słabszy business networking. Idea targów ASSEMBLY GO jest tym co poprawia ostatni punkt.

Montaż jest niedoceniany, a będzie jednym z głównych czynników sukcesu w kolejnych latach. Tego typu impreza już dawno powinna być obecna w polskim kalendarzu imprez.

Niebawem rosnące koszty pracy spowodują, że już nie PRODUKT będzie wygrywać bitwy z konkurencja a PROCES tworzenia produktu. Przyjdzie czas, że wydajna, elastyczna linia produkcji zapewniająca zadowalający jakościowo produkt będzie biła na głowę produkt najwyższej jakości, ale problematyczny i drogi w produkcji. Powoli zaczynamy komunikować Klientom, że my już nie sprzedajemy produktu, a PROCES produkcji.

Dzięki targom ASSEMBLY GO można w jeden dzień porozmawiać z 20-30 firmami z branży.  Jeśli to samo miałbym zrobić wsiadając w samochód i jeżdżąc tylko po Polsce to zajmie mi to co najmniej pół miesiąca.

Jako członek PSIiTM bardzo doceniam pomysł zorganizowania takiej imprezy. Gdy minie pandemia z pewnością trzeba będzie nadrobić braki w kontaktach. Wiele firm obecnie nie wpuszcza nikogo obcego do swoich biur, kontakty zamarły.  Brak udziału w tej imprezie, gdy inni w końcu wyjdą z biur, byłby dużym błędem.

Serdecznie zapraszamy do zapisania się na nasz Newsletter !